15°C bezchmurnie

Zwolniony bezpodstawnie

Urzędy, Zwolniony bezpodstawnie - zdjęcie, fotografia

Za niezgodne z prawem uznał sąd zwolnienie dyscyplinarne dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Golubiu-Dobrzyniu Marcina Jabłońskiego. Starosta został zobowiązany do zmiany świadectwa pracy oraz wypłaty odszkodowania za niezgodne z prawem zwolnienie

Marcin Jabłoński został zwolniony dyscyplinarnie z funkcji dyrektora ZDP 15 kwietnia 2015 r. Podstawą do zwolnienia w tym trybie była kontrola jaką zlecił starosta tuż po objęciu stanowiska. Kontrolujący zarzucili ówczesnemu dyrektorowi szereg uchybień, wśród których znalazły się m.in. błędy dotyczące zamówień publicznych i zaniedbania dotyczące zarządzania jednostką. Zarzucono mu np. błędy w rozliczeniach VAT, nieprawidłowe naliczanie opłat za usługi transportowe świadczone dla Sanepidu. Na liście oskarżeń znalazło się też zlecanie dodatkowych robót firmom wykonującym prace drogowe, które rzekomo miało się odbywać bez informowania o tych poczynaniach zarządu powiatu. 

Jak udowodnił przed sądem pracy Jabłoński większość tych zarzutów była bezpodstawna, czego nietrudno było dowieść, bo np. dowody na informowanie zarządu powiatu o dodatkowych pracach znalazły się w protokołach z sesji rady powiatu, czy posiedzeń zarządu. Część zarzutów była wręcz kuriozalna i dowodziła tego, że kontrolujący nie zapoznali się nawet ze statutem kontrolowanej jednostki. 

– Po kontroli nawet nie miałem szans odnieść się do zarzutów, od razu dostałem wyrzucony dyscyplinarnie – mówi Jabłoński. – Wielokrotnie prosiłem też starostę o zawarcie ugody, bez skutku. Za każdym razem były one odrzucane.

Proces trwał 2 lata, zakończył się 30 marca wyrokiem korzystnym dla zwolnionego dyrektora. Sąd w wyroku zobowiązał starostę do zmiany świadectwa pracy, gdyż uznał zwolnienie dyscyplinarne za niedopuszczalne w tej sytuacji, nakazał też wypłatę odszkodowania w wysokości wynagrodzenia za okres 3 miesięcy.

(magbet)

Pamiętacie Państwo z jakim wielkim szumem lokalni peeselowcy obejmowali dwa lata temu władzę w powiecie? Ileż było wtedy patosu i wielkich deklaracji o nowych porządkach, wysokich standardach itd.? Chcieli za wszelką cenę pokazać ile to nieprawidłowości wykryją i jak ciężko będą musieli pracować żeby je wyplenić. Oczywiście żeby udowodnić jak bardzo te nowe peeselowskie porządki są niezbędne, potrzebowali „krwi”... Problem był tylko jeden – nie było niestety tych nieprawidłowości. No i co tu robić ? Ano zamówili dokument, który nazwali audytem i który w ich mniemaniu dał im podstawę do rzucania oskarżeń. Peeselowcom w ogóle nie przeszkadzało, że kupiony raport nie był żadnym audytem zewnętrznym. Nie uznali nawet za stosowne zweryfikować go pod kątem usunięcia oczywistych błędów i niedoróbek. Starosta Okruciński jakby nie mógł się doczekać...

W krótkim czasie, pomimo wyczerpujących wyjaśnień, wyrzuca z pracy dyscyplinarnie dyrektora Powiatowego Zakładu Dróg i Transportu. Nie przeszkadza że zarzuty nieudowodnione? Wcale. Ale to jeszcze widocznie to za mało... Okruciński składa na tegoż dyrektora doniesienie do prokuratury, zarzucając mu oczywiście to, czego sam nie potrafił udowodnić. Z perspektywy gabinetu starosty to taki ot, eksperyment. Do tego za publiczne pieniądze, bo gdyby coś, to przecież podatnik zapłaci. A jak w tym czasie mógł się czuć były dyrektor Jabłoński? Niewinnie wyrzucony dyscyplinarnie z pracy za „ciężkie naruszenie obowiązków”, z dnia na dzień pozbawiony środków do życia i na dodatek oddany do prokuratury jak jakiś przestępca? Jak wyglądał w oczach opinii publicznej? Czy można mieć pewność, że nawet dziś, gdy po dwóch latach wygrał proces, odzyska w 100 % dobre imię i szacunek na jaki zasługuje? Czy Okruciński choć przez chwilę pomyślał jak bardzo go krzywdzi? Czy w ogóle rozumiał że bawi się czyimś losem? Fakty wskazują że niestety raczej tak, bo gdy prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, nie znajdując w działalności dyrektora Jabłońskiego żadnych znamion przestępstwa, Okruciński złożył do sądu zażalenie na postanowienie prokuratury! Czyli brnął do samego końca, wiedząc że ściga niewinnego człowieka. No i – pewnie też czując, że w przypadku uniewinnienia Jabłońskiego przyjdzie mu ponieść jakieś konsekwencje. Wszak władza publiczna to nie zarządzanie własnym folwarkiem. Za podejmowane działania funkcjonariusze publiczni powinni ponosić pełną odpowiedzialność. Na naprawienie szkód jest już za późno, bo w międzyczasie władze powiatu zlikwidowały zakład któremu szefował Jabłoński. Sąd na mocy wyroku przyznał byłemu dyrektorowi około 17 tysięcy odszkodowania. Za poniżenie jakie go spotkało to nawet niewiele. Ale dla powiatu to wydatek ogromny, bo zupełnie niepotrzebny. Sądzę że mieszkańcy powiatu nie czują się winni zaistniałej sytuacji; nie ma więc powodu, aby to oni płacili to odszkodowanie. Winę za całe zamieszanie ponosi od początku do końca jeden urzędnik i to on powinien z własnych środków to odszkodowanie zapłacić.

Tak jest panie starosto. Jeśli jest się facetem, to trzeba się złapać za portfel. Dla pana to nawet nie dwie wypłaty 

WK.

Zwolniony bezpodstawnie komentarze opinie

  • gość 2017-04-20 13:18:29

    Gdyby starosta miał się łapać za portfel za każdym razem gdy z powodu jego błędnych decyzji i nacisków trzeba wypłacać odszkodowania to musiałby zapłaćić już ze 100 tys.. A tak podatnicy się złożą...

  • PiSmak - niezalogowany 2017-04-23 14:16:54

    W mieście to dopiero mają do zapłaty odszkodowań.

  • gość 2017-04-23 20:05:16

    Po wyborach zrobią audyt i rozliczą Okrutę. Mam nadzieję...

  • gość 2017-04-23 20:13:42

    Po wyborach zrobią audyt i rozliczą Okrutę. Mam nadzieję.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Urzędy, Miasto Golub-Dobrzyń - więcej informacji