:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -8°C pochmurno z przejaśnieniami

Będą procesy za pomówienia

Interwencje, Będą procesy pomówienia - zdjęcie, fotografia

Cezar Maćkiewicz, znany ze swoich nieszablonowych postępowań i kontrowersyjnych publikacji, znów się uaktywnił. Tym razem opublikował pismo uderzające w dobre imię radnych: Dominiki Piotrowskiej, Szymona Wiśniewskiego i Rafała Malinowskiego. Burmistrz od sprawy się odcina, tłumacząc że treści zawarte w dokumencie „w żadnym stopniu nie przedstawiają stanowiska Urzędu Miasta Golubia-Dobrzynia”, ale radni zapowiadają proces

Sesje golubsko-dobrzyńskie znane są z tego, że pojawiają się na nich trudne i emocjonujące tematy. Na ostatnich dwóch jednak emocje sięgały zenitu, a wszystko za sprawą tego, czego dopuścił się pracownik magistratu, znany ze swoich kontrowersyjnych poczynań w poprzedniej kampanii wyborczej, a zatrudniony zaraz po wyborach w 2014 roku przez burmistrza Mariusza Piątkowskiego. Najpierw jako doradca burmistrza, następnie jako kierownik nowego wydziału Utrzymania Dróg i Czystości. 

Powrót Cezara

Cezar Maćkiewicz, bo o nim mowa, powrócił do swoich szokujących działań. Tym razem opublikował pismo szkalujące dobre imię radnych: Dominiki Piotrowskiej, Szymona Wiśniewskiego i Rafała Malinowskiego. O ile intencje radnych można uznać za słuszne, bo jak zwracali uwagę na sesjach, szukali tańszego, a co za tym idzie, oszczędniejszego dla budżetu miasta rozwiązania utrzymania czystości na naszych ulicach i skwerach, to intencje Cezara Maćkiewicza mogą budzić wątpliwości. Jako urzędnik przygotował pismo do mieszkańców, do rady miasta i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Twierdzi m.in. że radni – Dominika Piotrowska, Rafał Malinowski i Szymon Wiśniewski – celowo negatywnie wypowiadają się o kierowanym przez niego wydziale i oczekują ogłoszenia przetargu na sprzątanie miasta w celu obniżenia kosztów. W swoim piśmie sugeruje, że radni popełnili przestępstwo, poprzez nakłanianie do ustawienia przetargu, w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez firmę TAR. Radni są oburzeni.

Zgrzyt na sesji

Temat na tyle kontrowersyjny i niesmaczny, że aż pojawił się na sesji. Opisani radni zwrócili się do włodarza miasta o zajęcie stanowiska w sprawie. Dominika Piotrowska przypomniała, o czym pisał Maćkiewicz w kampanii wyborczej w 2014 roku.

– To pokazuje jaki jest tok myślenia Cezara Maćkiewicza – mówiła na sesji. – On wszędzie widzi oszustów i złodziei i wszystkim stawia zarzuty. I donosi. Tyle miał udowodnić swoim poprzednikom i co, nic. Nikt do więzienia nie poszedł.

Za to sam autor pisma na sesji niewiele powiedział.

– Od dwóch godzin mówi się na sesji o piśmie, które napisałem jako kierownik wydziału, w którym oskarżam kilku radnych, co jest nieprawdą. Dlatego jako osoba prywatna, wszyscy mieszkańcy dostaną to pismo, wydrukuje to na koszt własny. Dopiero wtedy mieszkańcy będą mogli ocenić, co się tak naprawdę dzieje w tym zakresie – mówił Cezar Maćkiewicz. 

Szef rady Łukasz Pietrzak uciął tę wypowiedź, powołując się na art. 234, który mówi, że osoby, które stawiają fałszywe oskarżenia, poniosą konsekwencje. 

– A jeśli ma pan dowody na przestępstwo, to proszę zawiadomić prokuraturę – uciął dyskusję Łukasz Pietrzak.

Cezar Maćkiewicz jednak nie poprzestawał.

– Panie przewodniczący rady miasta, pan jako śledczy, jako przewodniczący, powinien jednak założyć, że CBA jednak rozpracuje te przetargi, które były wcześniej organizowane, i to co się dzieje obecnie i wtedy. Czy pan przeprosi mieszkańców za to, co pan teraz mówi? Za to, że pan pozwala swoim kolegom opowiadać bajki, że ja kogoś oskarżam? – kontynuował Maćkiewicz.

Burmistrz na sesji zasłaniał się niewiedzą.

– Nie wiedziałem o przygotowaniu takiego pisma przez kierownika. Odpowiedziałem na nie i zabroniłem podpisywania takich treści jako kierownik. Prywatnie Cezar Maćkiewicz może sądzić jak chce – mówił na sesji włodarz miasta.

Radni są tym faktem oburzeni i proszą burmistrza o interwencję. Ten jednak odcina się od całej sytuacji i publikuje jedynie krótkie oświadczenie.

Treść jego brzmi: 

„Szanowni Państwo, pragnę poinformować, iż pismo autorstwa Pana Cezara Maćkiewicza z dnia 18 grudnia br. odzwierciedla tylko i wyłącznie jego stanowisko i jego własną ocenę, a treści w nim zawarte w żadnym stopniu nie przedstawiają stanowiska Urzędu Miasta Golubia-Dobrzynia, który ja reprezentuje. Jednocześnie informuje, że nie potwierdzam prawdziwości treści pisma pana Cezara Maćkiewicza. Deklaruje natomiast, że dopełnię wszelkich starań aby wyjaśnić tę sytuacje. Z poważaniem burmistrz Golubia-Dobrzynia Mariusz Piątkowski”. 

Radni nie popuszczą

Radni, o których mowa w piśmie napisanym przez kierownika wydziału Utrzymania Dróg i Czystości Cezara Maćkiewicza, czują się jednak zniesławieni i odbierają to jako próbę zastraszania. 

– Oskarżenie nas, grupy radnych, że bierzemy w udział w działaniach korupcyjnych to próba zastraszenia i uciszenia – mówi Szymon Wiśniewski.

– Nigdy nie ustawiałem żadnych przetargów. Kwestia ich organizacji leży w gestii urzędu miasta. Burmistrz sam powiedział, że jeżeli koszty utrzymania wydziału będą większe niż firmy zewnętrznej, to wrócimy do ogłoszenia przetargów na sprzątanie miasta. Naszym zadaniem, jako radnych miejskich, jest czuwanie nad finansami miasta. Koszty sprzątania rosną. W tym roku są większe o prawie 200 tysięcy złotych. Po raz kolejny tracimy pieniądze zamiast je wydawać na miejskie inwestycje, np. remont Czarnej Drogi, remonty chodników i ulic.

– W całej sprawie chodzi o to, że słusznie zwróciliśmy uwagę na fakt, ze miasto wydaje rocznie ponad 200 tys. zł  a może i 300 tys. zł na oczyszczania miasta i utrzymanie zieleni – dodaje Rafał Malinowski. - Nie zgadzamy sie z opinią ze takie wydatki sa uzasadnione zwiekszeniem jakości. Usługi nie mogą być profesjonale ze względu na brak sprzętu i nie pomoże tu ciężka harówka pracowników sprzątających. Zwróciłem jako radny na to uwagę, bo uważam, że po to zostałem wybrany i to jest mój obowiązek. Za przykład podałem koszty o wiele niższe proponowane przez jedna z firm za co zostałem obrażany, pomawiany i niesłusznie oskarżany przez kierownika wydziału Utrzymania Dróg i Czystości Cezara Maćkiewicza znanego ze swoich kontrowersyjnych publikacji. Zrobiono to za pomocą pisma, które prawdopodobnie zostało wydrukowane w urzędzie i na koszt urzędu i roznoszonego po mieście przez pracowników wydziału w godzinach pracy. Za organizacje przetargów i zamówien publicznych odpowiedzialny jest burmistrz a ja  żadnego wpływu na jego poczynania nie mam.

Będzie proces?

Radni mają też żal do burmistrza za brak wsparcia i wyciągnięcia konsekwencji. Sami zamierzają podjąć kroki prawne. Zanosi się na proces, a prokuratura sprawdzi, czy i w jaki sposób Cezar Maćkiewicz wykorzystał urząd do swoich poczynań.

– Burmistrz odcina się od oburzającego pisma urzędnika Cezarego Maćkiewicza, które roznoszono po ulicach naszego miasta – mówi Dominika Piotrowska. – Ja oczekuję od burmistrza wyciągnięcia konsekwencji wobec swojego pracownika, który rażąco przekroczył standardy funkcjonowania urzędu miasta. Nie będę się podpisywać pod taką jakością zarządzania przez włodarza. Takie donosy mają na celu uciszenie radnych, ale w moim przypadku, nie będę siedzieć cicho i udawać, jak burmistrz, że nic takiego się nie stało. Stało się. Ruszyła kolejna obrzydliwa kampania. Oczywiście zakładam sprawę w sądzie, aby zdecydowanie odciąć się od takich technik zastraszania radnych, bo nie zamierzam dalej tolerować takich standardów, jakie tworzy nasz burmistrz, przyzwolenia na atak, opluwania radnych, którzy są dociekliwi i maja pytania. Mamy grać w jednej drużynie, której celem jest dobro miasta. Tracimy siły na walkę z wyssanymi z palca bzdurami zamiast dyskutować o budżecie. Gdzie tu wolność słowa? Jakakolwiek konstruktywna krytyka na wydział czystości jest odbierana jak bezpodstawne ataki. Mieszkańcy mają prawo zgłaszać mi zastrzeżenie co do czystości miasta, a ja mam prawo mówić o nich otwarcie na sesji. 

– Zamierzam podjąć kroki prawne – dodaje Rafał Malinowski. – Nie dam się zniesławiać i niesłusznie oskarżać.

Mocno dotknięty poczuł się również prezes firmy TAR.

– Wiele lat pracowałem na swoje dobre imię. Pomówienia o korupcję i układy naruszają je. Jestem zbulwersowany, że urzędnik wypisuje takie rzeczy, a podlegli mu pracownicy roznoszą to pismo po mieście, by trafiło do mieszkańców. Kłamstwa podpisane przez urzędnika poszły w eter. Oświadczam, że nie mam żadnego układu z radnymi. Z jednym z nich nawet pozostawaliśmy w opozycji. Domagam się przeprosin od burmistrza, który jest odpowiedzialny za zatrudnienie i powierzenie kompetencji Cezarowi Maćkiewiczowi. Z prawnikiem analizuję jakiej kary za pomówienia będę się domagał od Cezara Maćkiewicza – oznajmił właściciel firmy TAR podczas sesji.

(TeEw)
fot. TV GD i nadesłane

 

KOMENTARZ

Czy leci z nami pilot ?
 

Pamiętacie Państwo tę komedię sprzed niemal 40 lat? Niby tyle czasu upłynęło, a w golubsko-dobrzyńskim magistracie tytułowe pytanie trzeba zadać na nowo, z niewielką poprawką:

Czy jest z nami burmistrz? A jeśli tak, to kto nim jest? Czy jeszcze Mariusz Piątkowski, czy już Cezar Maćkiewicz? Który z dwóch koalicjantów tak naprawdę prowadzi politykę miasta? 

Obaj politycy startowali w ubiegłych wyborach nominalnie jako rywale. Zaraz po wyborach okazało się jednak, że tak naprawdę byli ukrytymi koalicjantami. Nowy burmistrz Piątkowski wcale nie próbował tego ukrywać, zatrudniając natychmiast Cezara Maćkiewicza jako swojego doradcę. Obserwatorzy tych wydarzeń nie mogli wyjść ze zdumienia, ponieważ kreowany wizerunek i sposób prowadzenia kampanii różnił ich diametralnie. Miły Piątkowski i niemiły Maćkiewicz. Miły pan Piątkowski tłumaczył wówczas tym zdumionym, że jest to absolutną koniecznością, gdyż niemiły pan Maćkiewicz lada moment znajdzie dowody na swoje tezy z kampanii wyborczej. Mimo pożytecznych celów, dla wielu mieszkańców Golubia-Dobrzynia i tak było to ogromne rozczarowanie, bo do prowadzenia polityki na tak wysokim poziomie złożoności mało kto u nas jest przyzwyczajony.
Niestety – z punktu widzenia argumentacji burmistrza – doradca superintendent nie znalazł NIC. Jeszcze bardziej niestety dla burmistrza Piątkowskiego, w związku z kompletnym fiaskiem, pojawiła się konieczność zakończenia misji Maćkiewicza. Wydawało się oczywiste, że superintendent zakończy zadanie i po prostu odejdzie. Ale nie! Znowu nasza znajomość meandrów polityki zawiodła. Dla cichego koalicjanta burmistrz Piątkowski specjalnie utworzył nowe stanowisko. I jak się za chwilę okaże – nie jakieś byle jakie, ale zaszczytne i kierownicze, bardzo dobrze opłacane. Takie, w którego obronie pan Maćkiewicz jest gotów zrobić wszystko – przekroczyć kompetencje, skompromitować swojego chlebodawcę, a z Bogu ducha winnych ludzi zrobić przestępców. 

Bo musicie Państwo wiedzieć, że radny ma prawo pogadać, ale bez przesady i nie na każdy temat. Porządek musi być, więc każdy radny, który ma czelność zainteresować się sensownością i wielkością wydatków pana Maćkiewicza to oczywisty kryminalista, którym powinny się zająć CBA, ABC, KGB i CIA. A jak się ma – dzięki koalicjantowi Piątkowskiemu – do dyspozycji – służbowy komputer, darmowe ksero, kilkunastu pracowników, biuro i masę wolnego czasu, to się można za tych niepokornych wziąć i coś zrobić, żeby już na przyszłość nie pytali, a najlepiej żeby łatka kryminalistów przylgnęła na tyle mocno, żeby ich już na drugi raz nie wybrali.

No i wysmarował jak umiał najlepiej. Że w Golubiu przetargi to są ustawiane, że ten co organizuje te przetargi, to się słucha radnych - ale nie wszystkich radnych, tylko tych, co by chcieli żeby te przetargi zorganizować, bo jak się zorganizuje to wiadomo, że się od razu ustawi, że siedemset tysięcy to mniej niż czterysta tysięcy, a te czterysta to tak naprawdę trzysta pięćdziesiąt, chyba że gdzieś doda jeszcze dwieście to będzie mniej niż osiemset. I w ogóle, że jak ktoś chce zapytać o cenę usługi to jest głupi i ma wszy. Wysmarował, tylko czy wie, że zawiadamiając CBA ściąga kontrolę nie na radnych, a na swój wydział, a właściwie na cały urząd miasta. I tu wracamy do zadanego na wstępie pytania, bo zdaje się że Pan Kierownik ma szefa.

Zatem co z tym wszystkim robi burmistrz Piątkowski, w którego imieniu i na czyj rachunek pisze te mądrości pan Maćkiewicz? Wyrzuca swojego kierownika dyscyplinarnie za przekroczenie uprawnień i skompromitowanie go jako szefa, którego można sobie... hm. pominąć ? Jeśli Państwo pomyśleli, że tak, to musicie Państwo naprawdę się podciągnąć w zakresie wielkiej polityki.
Bo burmistrz Maćkiewicza nie wyrzuca. Za to się odcina. Definitywnie i całkowicie się odcina. I na przyszłość się też odcina. Napisał do swojego pracownika Maćkiewicza oficjalne pismo, żeby na przyszłość – jak znowu będzie pisał źle o radnych, albo o potencjalnych rywalach obu panów, to niech się nie podpisuje stanowiskiem, żeby burmistrza z nim oficjalnie nie kojarzono. Bo jeszcze ktoś gotów pomyśleć, że burmistrzowi to jest na rękę jak Cezar szkaluje jego przeciwników i jeszcze ktoś pomyśli, że ten burmistrz to nie jest taki miły, skoro to umożliwia i toleruje.
 

Teresa Ewald 


Będą procesy za pomówienia komentarze opinie

  • gość 2018-01-09 21:57:42

    Sygn. akt I ACa 971/14 Uwzględniając obiektywne kryteria, zwyczaje przyjęte w danym środowisku, oraz ocenę rozsądnego, uczciwie myślącego człowieka, trzeba wyraźnie podkreślić, iż zarzut korupcji w każdych okolicznościach musi zostać uznany za szczególnie krzywdzący i godzący w dobre imię pomówionego. Osiąganie korzyści majątkowych w związku z pełnieniem funkcji publicznej jest jednoznacznie negatywnie oceniane przez lokalną społeczność, która wybrała danego funkcjonariusza publicznego, aby realizował jej interesy, oczekuje zatem od niego wysokich kwalifikacji moralnych do pełnienia tego stanowiska, w tym uczciwości, bezinteresowności i działania dla dobra ogółu. Zarzut korupcji podważa zaufania społeczne do rzetelności działań instytucji samorządowych. Nie można tym samym zgodzić się z Sądem pierwszej instancji, iż użycie tego słowa naruszyło tylko subiektywne odczucia powoda. Niezależnie od indywidualnego poczucia wrażliwości powoda, typową, przeciętną reakcją na tego typu oskarżenie jest, iż pomówiony czuje się dotknięty, urażony, ma poczucie krzywdy i niesprawiedliwej oceny.

  • Mieszkaniec - niezalogowany 2018-01-10 18:51:15

    Burmistrz, zastępca, doradca.. A może by tak zlikwidować stanowisko zastępcy i zrobić doradcę burmistrza? Proszę obliczyć jaka by była różnica kosztów i podać mieszkańcom sumę oszczędności.

Dodajesz jako: Zaloguj się