:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  13°C słabe opady deszczu

Budżet amatorski

Urzędy, Budżet amatorski - zdjęcie, fotografia

Budżet obywatelski, zaproponowany w ostatnich dniach przez burmistrza Golubia-Dobrzynia, mógł być sposobem na zaktywizowanie mieszkańców. Zamiast tego ukazuje bylejakość, niezrozumienie idei BO i zwyczajny brak wyobraźni przedstawicieli magistratu.

W pierwszej edycji BO miasto przeznaczyło na realizację projektów zaledwie 30 tys. zł. To kwota zawstydzająca, zwłaszcza jeśli sięgniemy po działania sąsiednich miast. Rypin – 250 tys. zł (a w tegorocznej edycji – już 340 tys. zł), Wąbrzeźno – 300 tys. zł. To kwota także problematyczna, bo trudno będzie zrealizować za te środki choć jeden poważny pomysł infrastrukturalny. Przykłady? W Wąbrzeźnie projekt (zgłoszony w ostatniej edycji) dotyczący wybiegu dla psów („Psilandia”) to koszt już około 40 tys. zł. Trudno więc nawet pomyśleć, że w naszym mieście mogłaby powstać taka inwestycja jak „Miasteczko ruchu drogowego”  (zwycięska propozycja w ostatnim BO Rypina) – około 163 tys. zł. 

Strzałem w stopę jest uniemożliwienie składania projektów i głosowania osobom poniżej 18. roku życia. W ten sposób z obywatelskiej idei wyklucza się ważną grupę – młodzież, u której postawy obywatelskie dopiero się kształtują. Znowu wystarczy zajrzeć w ogólnodostępne regulaminy np. Rypina. Okaże się, że nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby projekty składali mieszkańcy, którzy ukończyli 16. rok życia. Dlaczego Golub-Dobrzyń nie daje szansy młodym? 

Gdyby nie wykluczenie młodzieży, miasto zapewniłoby sobie, już na starcie, zadowalającą frekwencję. Wystarczyłoby, wcześniej, zorganizować spotkania w szkołach średnich, podczas których przedstawiciele urzędu wytłumaczyliby, na czym polega BO, jak składać projekty i w jaki sposób głosować. To stworzyłoby szansę na wykazanie się dla nauczycieli wiedzy o społeczeństwie, którzy mogliby stworzyć zajęcia w grupach, a zadaniem młodzieży byłoby przygotowanie projektu. Czy może być lepsza lekcja obywatelskości niż pokazanie uczniowi (który za chwilę uzyska czynne i bierne prawa wyborcze), że może praktycznie, a nie tylko teoretycznie, wpływać na otaczającą go rzeczywistość?  

Oddzielnym, kompletnie zawalonym tematem, jest promocja BO. Miasto może oczywiście liczyć na wsparcie ze strony naszego tygodnika w tej kwestii, ale to zdecydowanie za mało, by zaktywizować mieszkańców. Nawet jeśli magistrat w najbliższych dniach się obudzi i zorganizuje konsultacje w urzędzie, wydrukuje plakaty i będzie o tym pisał na swojej stronie internetowej, nie uzyska zadowalającego efektu. Promocja tak ważnej idei jak Budżet Obywatelski powinna wystartować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. 
Można też żałować, że magistrat nie zdecydował się na uruchomienie głosowania za pomocą internetu, co jest powszechną praktyką w wielu miastach. Wystarczy znów sięgnąć po przykład Rypina, która taką opcję uruchomił. W naszym mieście poparcie danego projektu będzie możliwe jedynie poprzez stacjonarne punkty do głosowania, co po pierwsze, nie zachęca mieszkańców do aktywności, a po drugie, stwarza pole do nadużyć. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy jeden ze złożonych projektów dotyczy, choćby pośrednio, placówki, w której może być zlokalizowany punkt do głosowania. 

Obowiązkiem urzędu miasta jest przygotowanie takiej akcji promocyjnej oraz takiej procedury zgłaszania projektów i głosowania, żeby Budżet Obywatelski był dla mieszkańców przyjazny. Żeby był szansą i dawał pewność, że mają oni realny wpływ na swoją małą ojczyznę. Zamiast tego, widać pośpiech, brak wyobraźni i niezrozumienie, że w mieszkańcach Golubia-Dobrzynia drzemie ogromny potencjał. 
 

Tomasz Błaszkiewicz

Budżet amatorski komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się