:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  20°C słabe opady deszczu

Nadużycia w PEC-u?

Inwestycje, Nadużycia - zdjęcie, fotografia

Obecny prezes ciepłowni dopatrzył się nieprawidłowości w zawartej przez poprzedniego burmistrza umowie z poprzednią prezes spółki. Sprawa trafiła na wokandę. Sąd zwrócił uwagę na możliwość działania na szkodę spółki i nadużycia poprzedniej władzy. Wyrok jest nieprawomocny

Na ostatniej sesji rady miasta 27 marca prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Michał Piotrowicz ujawnił zapis z umowy zawartej przez poprzedniego burmistrza Romana Tasarza z byłym prezesem spółki. W umowie tej zawarta była klauzula o zakazie wykonywania przez rok po rozwiązaniu umowy pracy w konkurencyjnych spółkach (jakich nie ma na terenie miasta). Za przestrzeganie tego zakazu miała być przyznana kwota w wysokości około 120 tys. zł. Sprawa wyszła na jaw podczas procesu w sądzie pracy pomiędzy byłą prezes a spółką. O co chodzi i dlaczego obecny prezes ma zastrzeżenia?

– Wobec tak wysokiego zabezpieczenia przed działaniami konkurencyjnymi naturalnym było pytanie o jaką konkurencyjną dla naszego przedsiębiorstwa działalność chodziło, przed czym chciał spółkę zabezpieczyć ówczesny pełnomocnik spółki pan Roman Tasarz? – mówi obecny prezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Golubiu-Dobrzyniu Michał Piotrowicz. – W ocenie obecnego zarządu spółka nie jest i nie była zagrożona działaniami konkurencyjnymi uzasadniającymi związanie prezesa zarządu umową o zakazie konkurencji w takiej formie i wiążącą się z kosztami dla spółki rzędu 120 tys. zł. Dodatkowo umowa została skonstruowana w sposób uniemożliwiający spółce jednostronne zwolnienie prezesa z zakazu konkurencji. W naszej ocenie brak takiego zapisu w sposób oczywisty nie zabezpieczał podstawowych interesów przedsiębiorstwa. Celem ustalenia zasadności podpisania z prezesem umowy o zakazie konkurencji, po ustaniu stosunku pracy, analizie podany został także kontekst jej podpisania. Śladów prac nad przygotowaniem warunków umowy ani żadnych uzasadnień nie znalazłem w protokołach Rady Nadzorczej, ani zgromadzenia wspólników. Nie było więc możliwości ustalenia racjonalnych przesłanek uzasadniających zawarcie przedmiotowej umowy.

Obecny prezes sprawę zgłosił burmistrzowi w roku 2016. Konsekwencją była uchwała zgromadzenia wspólników, która zobowiązała Michała Piotrowicza do złożenia oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy  zawartej przez pełnomocnika spółki z prezesem PEC-u.

– Następną czynnością było poinformowanie byłej pani prezes, iż w związku z licznymi zastrzeżeniami co do zasadności i trybu podpisania umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy z prezesem PEC stwierdzam, iż umowa jest nieważna i nie wywołuje skutków prawnych a wypłacenie przedmiotowych środków byłoby działaniem na szkodę spółki i wywołałoby stratę w środkach publicznych – dodaje Piotrowicz. – Pani prezes wystąpiła z roszczeniem do sądu pracy, aby tą drogą dochodzić wypłaty środków związanych z zakazem konkurencji. Pozew dotyczył pierwszych czterech miesięcy zakazu konkurencji. W trakcie procesu strony przedstawiły swoje stanowiska, a efektem postępowania sądowego był wydany w dniu 14 marca 2018 roku wyrok, w którym sąd oddalił powództwo w całości. Sąd w ustnym uzasadnieniu rozważał powiadomienie prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa działania na szkodę spółki oraz nadużycia przez byłego burmistrza Romana Tasarza.

Uzasadnienia pisemnego jeszcze nie wydano, wyrok jest zatem nieprawomocny. O komentarz poprosiliśmy byłego burmistrza.
– Zagrożenie wejścia do Golubia-Dobrzynia konkurencji dla PEC poprzez inwestycję na bazie gazu ziemnego w kogenerację (produkcja prądu i ciepłej wody) w 2012 roku i latach następnych było realne – mówi były burmistrz Roman Tasarz.  Osobą najbardziej zorientowaną w lokalnym rynku ciepłowniczym, która mogłaby dowolnemu posiadaczowi kapitału pomóc przygotować, przeprowadzić, zorganizować te inwestycję, była ówczesna prezes PEC. Stąd moja decyzja o umowie dla byłej prezes o zakazie świadczenia usług dla konkurencji. Była to umowa zgodna z odpowiednimi przepisami prawa. Do dzisiaj nie skutkuje ona żadnymi kosztami dla PEC. Otwartym pozostaje pytanie, jakie mogły być skutki, konsekwencje, gdyby takiej umowy nie było? Czy powstałoby nowe przedsiębiorstwo ciepłownicze i przejęłoby rynek zamówień na ciepło doprowadzając do ograniczenia, a może upadku PEC? To trochę tak samo jak podpisywanie polisy AC na samochód czy inne ubezpieczenie. Gdy nic złego się nie dzieje można mówić, ze umowa była zbędna, a co jeśli jest odwrotnie to mądry Polak po szkodzie?

Jednak obecny prezes PEC-u się z tym nie zgadza.

– Rzeczywiście, w ramach podpisanej umowy spółka nie wypłaciła ani złotówki, a słuszność działań obecnego zarządu potwierdził wyrok sądu. Warto chyba podkreślić, że stało się tak miedzy innymi dlatego, iż sąd nie dał wiary próbie uzasadnienia podpisania „umowy o zakazie konkurencji” przedstawionej podczas rozprawy przez pana Romana Tasarza – uzasadnia Michał Piotrowicz.

(nał)

Nadużycia w PEC-u? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się