:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  29°C bezchmurnie

Niedziela mazurków w Szafarni

Muzyka, Niedziela mazurków Szafarni - zdjęcie, fotografia

29 lipca wczesnym popołudniem, w wypełnionej po brzegi sali koncertowej Ośrodka Chopinowskiego w Szafarni, spod palców brytyjskiego pianisty Anthony’ego Adkinsa spłynęły subtelne dźwięki najpiękniejszych mazurków Fryderyka Chopina

Trzeba przyznać, że artysta stanął przed nie lada wyzwaniem, prezentując polskiej publiczności najbardziej polski gatunek muzyczny, gdyż wbrew pozorom polonez, w samej nazwie noszący pierwiastek polski, nawiązuje do zaledwie jednego tańca polskiego pochodzenia – poważnego chodzonego. Natomiast w Mazurku uważny słuchacz odnaleźć może elementy aż trzech polskich tańców: skocznego, przaśnego oberka, dostojnego mazura czy rozmarzonego kujawiaka. Wykazał więc Anthony Adkins nie mniej odwagi,  co polski gitarzysta wybierający się do Hiszpanii, by w Andaluzji zaprezentować recital muzyki Flamenco. 

Trzeba jednak oddać artyście, że zdecydowanie stanął na wysokości zadania, do reszty podbijając serca polskiej publiczności wygłoszonym całkiem zgrabną polszczyzną podziękowaniem za jak najbardziej zasłużoną owację. Kto uważnie przeczyta jego biografię dowie się, że studiował również w Krakowie, co wyjaśnia fakt znajomości naszego, tak trudnego dla Brytyjczyków, języka. 
Nie wyjaśnia to jednak zaangażowania z jakim pianista traktuje muzykę naszego najbardziej znanego kompozytora. Niuansów wykonawczych w Mazurkach nie braknie: a to subtelne rubata, których nie należy nadużywać, by nie stracić tanecznego charakteru; a to zróżnicowane akcenty, bez których z Mazurka nieudolny wykonawca zrobi pospolitego wałczyka. Nie! Żadnego z tych grzeszków pan Adkins nie popełnił! Subtelne piana i pełne wigoru fortissima podporządkowane zostały idei oddania charakteru polskich tańców ludowych ubranych w efektowaną, romantyczną stylistykę; oberków, mazurów, kujawiaków.

Pierwszą część koncertu wypełniły Mazurki z opusu 7. Mazurek B-dur, o którym pisano, iż „obiegał Polskę od krańca do krańca. Komuż on dziś nie znany!”. Jest to mazurek bliski co do charakteru Hulance – pieśni o szynkareczce-szafareczce (w Szafarni wszak jak najbardziej na miejscu).  Drugi w a-moll, ledwie naszkicowany. Subtelny, intymny. A przy tym wdzięczny, jakiś naiwnie dziewczęcy, krańcowo odmienny od poprzedniego. Trzeci w f-moll przywraca klimat ludowy, czysto wiejski. Tą część koncertu zakończył Polonez cis-moll op. 26.

W części drugiej Anthony Adkins wykonał trzy mazurki z opusu 33 i Impromtu Ges-dur op. 51. Pierwszy z czterech Mazurków opus 33, skomponowany w ciemnej i arcyrzadkiej tonacji gis–moll.

Drugi Mazurek C-dur op. 33. Chopin kazał go grać semplice – z prostotą. Jego śpiewność zadziwia i zachwyca. Paulina Viardot nie obroniła się przed pokusą, by przetransponować śpiewność instrumentalną Mazurka C–dur na wokalną i nadała mu charakter kołysanki. Mazurek trzeci w tonacji D–dur – (w wydaniach niemieckich drugi z kolei, we francuskich – trzeci), wnosi do zbioru przypomnienie o ludowej proweniencji Mazurków – porywa słuchaczy do tańca żywiołem oberka, chociaż nie do tańca został napisany. Potem zaś następuje przejście w rytm rozkołysanego mazura.

Trzecie Impromptu Ges-dur op. 53. Ofiaruje muzykę przenikniętą światłem i uwolnioną od prawa ciążenia. Zostało skomponowane w ustalonej dla gatunku strukturze trzyczęściowej. W częściach skrajnych jest oddane – niemal w całości – melodyce ruchliwej. W partii środkowej wypełnione spokojnym śpiewem fortepianu.

Ostatnią część koncertu wypełniły Mazurki z opusu 56. Mazurek C–dur, drugi z op. 56, uderza od pierwszych taktów swoim lokalnym, wiejskim charakterem. Ferdynand Hoesick scharakteryzował go słowami: „Huczą basy, rżną smyczki, a chłopy tańczą z dziewuchami, „ledwo karczmy nie rozwalą”. Mazurek C–dur stał się ulubionym mazurkiem księżnej Marceliny Czartoryskiej, która grywała go podobno bardzo po chopinowsku. Trzeci z Mazurków opus 56 utrzymany jest w c–moll i dźwięczy nostalgicznie. Stanowi mozaikę tematów, ale tutaj jeden z drugiego zdaje się organicznie wynikać. Już pierwsze takty ukazują nie tyle temat, ile jego narodziny – naszkicowane cienką kreską w technice polifonicznej.

Koncert zakończyła Barkarola Fis-dur op. 60. Gatunek barkaroli stawał się też coraz bardziej popularny w ówczesnej liryce wokalnej i fortepianowej. Wiemy, że Chopin dawał uczniom do grania Pieśni bez słów Mendelssohna. Z pewnością tą drogą mógł Chopin poznać konwencję XIX–wiecznej barkaroli. Jednak w Chopinowskiej Barkaroli nie ma ani nawiązania do historycznej tradycji śpiewów weneckich gondolierów, ani do banalnej idiomatyki ówczesnej barkaroli operowo–salonowej, której szczytowym osiągnięciem stanie się niebawem Barkarola z Opowieści Hoffmanna Offenbacha. W Barkaroli Chopina pod płaszczem konwencji gatunku pojawia się muzyka, która streszcza jego doświadczenia pianistyczne najwyższej miary.

Chopin musiał być ze swojej kompozycji zadowolony, gdyż grał Barkarolę chętnie i często: w Paryżu, w Londynie, w Szkocji.
Ten i wszystkie inne koncerty „Wakacji z Chopinem” poprowadziła i opatrzyła fachowym komentarzem oraz cytatami z „Kuryera Szafarskiego” znana toruńska muzykolog dr Aneta Derkowska.

 

 

Chopin na Ziemi Dobrzyńskiej był bacznym obserwatorem rzeczywistości wiejskiej, ale też w tej kulturze uczestniczył. Oto wnioski z „Kuriera Szafarskiego”:

Dnia 24 sierpnia 1824 roku           

Wiadomości zagraniczne

Dnia 20 miesiąca roku bieżącego w Obrowie było okrężne. Cała wieś, zgromadzona pod dworem, szczerze się weseliła, szczególnie po wódce, dziewki piskliwym semitoniczno-fałszywym głosem znaną piosnkę wyśpiewywały:

Przede dworem kaczki w błocie;
Nasza Pani w samym złocie,
Przede dworem wisi sznurek:
Nasz jegomość kieby nurek.
Przede dworem wisi wąż:
Nasza panna Maryyanna pójdzie za mąż.
Przede dworem leży czapa:
Nasza pokojówka kieby gapa.

27 sierpnia 1824 

Wiadomości krajowe

Jaśnie Pan Pichon był dnia 26 miesiąca i roku bieżącego w Golubiu. Między innemi pięknościami i  szczegółami zagranicznymi widział świnię zagraniczną, która szczególnieyszą uwagę tego tak dystyngowanego woyażera zaięła.

I kolejny dowód z Kuriera Szafarskiego, na okoliczność udziału Chopina w zabawie weselnej:

„Dnia 5 miesiąca roku bieżącego w Bocheńcu odbędzie się wesele Jaśnie Pana Jana Lewandowskiego stolnika z panną Katarzyną Ciżewską, córką Gubernatora ziemi Bochenieckiey. Pani Gubernatorowa wielkie czyni przygotowania, a Pan młody iuż zaprasza gości na gody weselne. Między innemi Pan Pichon dostał inwitacyą, z czego się niewymownie cieszy wraz z Redaktorem Kuryera, który w przyszłym numerze niezawodnie ważnieysze sceny i wypadki z owego wesela doniesie”
 

Tekst i fot. 
Tomasz Kurjata

Niedziela mazurków w Szafarni komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się