:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -8°C pochmurno z przejaśnieniami

Pomorska poczta

Ciekawostki, Pomorska poczta - zdjęcie, fotografia

Jak w naszym regionie działała przedwojenna poczta i telegraf? Dawniej było to prawdziwe okno na świat, dzięki któremu nawet z miasta powiatowego można było porozumieć się z zagranicą

Wchodząc na przedwojenną pocztę mieliśmy do dyspozycji aż 100 rożnych opcji wysyłek pocztowych oraz 60 rożnych taryf telefonicznych i telegraficznych. Na telefon było znać wówczas tylko nielicznych, więc ten znajdujący się na poczcie był jedyną opcją dla niezamożnych mieszkańców. W 1935 rok utworzono jednostki kierownicze. Były to poczty wiodące, które miały pd sobą inne, mniejsze oddziały pocztowe. Taką jednostką kierowniczą były m.in. poczty w Lipnie, Wąbrzeźnie czy Rypinie. 

Prawdziwa modernizacja poczty nastąpiła w połowie lat 30. Pocztę zaczęto przewozić powszechnie samochodami. W urzędach pojawiły się automatyczne telefony, a przy drogach kable dalekosiężne. Ich specjalna budowa umożliwiała przesyłanie danych w postaci ludzkiego głosu na dalsze odległości, nawet te międzypaństwowe. W całym województwie pomorskim działały 24 poczty kierujące i 638 placówek pocztowych. W tej liczbie znajduje się 131 typowych urzędów pocztowych, jak ten w Golubiu czy Kowalewie, ale także 336 agencji i pośrednictw pocztowych. Te mieściły się najczęściej w większych sklepach. Obszerny teren województwa obsługiwało 1000 listonoszów wiejskich. Większość jeździła rowerami. 

Celem telekomunikacji w pierwszych latach istnienia było połączenie z resztą kraju portu w Gdyni. Udało się to doskonale, ponieważ w nowym porcie zainstalowano pierwszą w kraju automatyczną centralę telefoniczną. Dzięki temu nie było konieczne łączenie się z centralą i proszenie pani tam pracującej, by ta łaskawie przełączyła kabelki umożliwiając połączenie międzymiastowe. Na jednym przewodzie nowej centrali można było prowadzić swobodnie aż 4 rozmowy. Wówczas był to rekord. 

W roku 1934 sporządzono ogólny plan przebudowy sieci międzymiastowej, uwzględniający wytyczne opracowane przez Państwowy Instytut Teletechniczny i zasady ustalone na międzynarodowych i światowych konferencjach. Plan ten przewidywał budowę i uruchomienie magistrali kablowej Warszawa – Gdynia. Jednocześnie przystąpiono do budowy central automatycznych miejskich i nowych central międzymiastowych, przystosowanych do pracy na kablu w ważniejszych miejscowościach. W roku 1934 uruchomiono centrale automatyczne w Toruniu, Grudziądzu i Tczewie. W urzędach instalowano urządzenia zwane wzmacniakami. Dzięki nim rozmawiając z kimś z Zakopanego albo Warszawy słyszeliśmy dokładnie co mówi. Bez wzmacniaków sygnał potrafił być ledwo słyszalny. Nic dziwnego, że częstą scenką z poczty było krzyczenie wniebogłosy do słuchawki w publicznej rozmównicy. W 1938 roku odnotowywano już egzotyczne połączenia np. Toruń – Anglia lub Bydgoszcz – Australia. 

Równie ważna była łączność z przebywającymi na morzach statkami polskimi. W Gdyni zbudowano radiostację nadawczo-odbiorczą dużej mocy, która umożliwiała taki kontakt. Dążąc do spopularyzowania usług w zakresie telefonu, udzielano zniżek opłat instalacyjnych oraz wprowadzano najrozmaitsze udogodnienia dla abonentów. Uruchomiono dodatkowe usługi np. Zegarynka na telefon a także „przepowiednia pogody”, którą zwano „pimówką” (od Państwowego Instytutu Meteorologii). Powiat wąbrzeski odpowiadał za zaledwie 1 proc. wszystkich opłat telefonicznych w województwie. Wąbrzeźno za 1,8 proc. Dominowała i to zdecydowanie Gdynia. 

Jeśli chodzi o przesyłki to doręczano je dość szybko. Te ze stolicy w Toruniu czy Lipnie znajdowano już następnego dnia po doręczeniu. Zdarzało się, że list wysłany z Torunia rankiem popołudniu był już w Bydgoszczy u adresata. Pocztę przewożono ambulansami pocztowymi, ale także prywatnymi autobusami. Z właścicielem takiego pojazdu podpisywano koncesję i płacono stały ryczałt. W 1934 roku liczba ambulansów pocztowych na Pomorzu wynosiła 100.  Przesyłki zagraniczne wysyłano morzem. Latem było możliwe nadanie bardzo drogiej paczki lotniczej. Samoloty pocztowe startowały z Rumi do Berlina i dalej do kolejnych miast. 

Najwięcej poczt znajdowało się na wybrzeżu. W każdej miejscowości, gdzie przebywali letnicy starano się, by mieli szybki dostęp do wieści z reszty kraju. W niektórych ośrodkach działały nawet pośrednictwo pocztowo-telegraficzne plażowe. Dzięki niemu przebywający na plaży urzędnik albo arystokrata mógł przedzwonić do stolicy i załatwić pilące sprawy. Działała także poczta obchodowa. Listonosz chodził od pensjonatu do pensjonatu i zbierał wiadomości, które wysyłano telegrafem. Przed wojną poczta na Pomorzu nadawała zatrudnienie 5 tysiącom ludzi. W samej Gdyni było to 500 osób, dla których budowano bloki. Każdy pracownik miał status urzędnika państwowego. 

(pw)

Pomorska poczta komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się