:-(

Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?



  20°C słabe opady deszczu

Przełamanie Drwęcy Golub-Dobrzyń

Piłka nożna, Przełamanie Drwęcy Golub Dobrzyń - zdjęcie, fotografia

Po serii wiosennych porażek piłkarze Drwęcy Golub-Dobrzyń zapisali na swym koncie bardzo ważne trzy punkty. W wyjazdowym starciu pokonali Grom Więcbork 2:0

Drużyna Łukasza Kierzkowskiego na daleki wyjazd do Więcborka udała z zaledwie jednym graczem rezerwowym, co już przed pierwszym gwizdkiem arbitra znacząco utrudniało zadanie Drwęcy Golub-Dobrzyń. Ekipa z Golubia-Dobrzynia rozpoczęła jednakże sobotnią konfrontację w dobrym stylu, umiejętnie gospodarzyła siłami, starała się przerywać ofensywne ataki Gromu i wyprowadzać szybkie kontrataki. 

Taka taktyka przyniosła zamierzony efekt – dwukrotnie lokalnym obrońcom „urwał się” niezwykle szybki Kamil Góral i skazywani na klęskę przyjezdni wypracowali sobie zaliczkę, którą tym razem zdołali obronić do ostatniego gwizdka arbitra. Dzięki temu triumfowi MKS awansował w tabeli na miejsce czternaste, a do wyprzedzającego go Wojownika Wabcz traci aktualnie pięć „oczek”, zaś do jedenastego Gryfu Sicienko strata wynosi siedem punktów. W następnej kolejce ekipa Kierzkowskiego na własnym obiekcie podejmie właśnie Gryf i bez wątpienia ma szansę na drugie z rzędu zwycięstwo.

Grom Więcbork VS. MKS Drwęca Golub-Dobrzyń 0:2 (0: 2) 

Gole
Kamil Góral (2)

Trzy pytania do... Łukasza Kierzkowskiego, trenera MKS-u Drwęcy Golub-Dobrzyń

1. Jak ocenia pan sobotni mecz w Więcborku?

– Na ten wyjazd pojechaliśmy w bardzo „okrojonym” składzie. Z różnych przyczyn nie mogłem skorzystać z aż sześciu zawodników, którzy wystąpili w poprzedniej kolejce. W mecz, podobnie jak przed tygodniem, weszliśmy bardzo dobrze. Znając nasze możliwości broniliśmy aktywnie w środkowej strefie i szansy na bramki upatrywaliśmy w kontratakach. Tak też się stało. Dwa gole stanowiły zwieńczenie pewnego pomysłu. Obawiałem się, czy moja ekipa wytrzyma trudy tej konfrontacji w drugiej połowie, ale chłopacy wznieśli się na wyżyny swoich możliwości i grając nawet w 9 (czerwone kartki Niburskiego i Gajewskiego) zdołali obronić korzystny wynik do końca.

2. Ta wygrana to zwiastun lepszej dyspozycji zespołu i szansa na marsz w górę ligowej tabeli?

– Wyższą formę mogliśmy zauważyć już w toruńskim meczu z Flisakiem Złotoria. Prowadziliśmy tam grę i piłkarsko byliśmy teamem lepszym. Gole straciliśmy po stałych fragmentach, gdzie brakowało nam centymetrów i kilogramów, a trafienie numer trzy to konsekwencja kuriozalnej decyzji sędziego. Patrząc na te dwa starcia wierzę, że nadszedł czas dobrych występów Drwęcy. Wyznaję zasadę, iż wysoka forma to efekt systematycznej pracy treningowej, a nie dzieło przypadku. To, w jakiej dyspozycji drużyna pozostanie do końca sezonu, zależy od samych piłkarzy i ich zaangażowaniu w każde następne zajęcia. 

3. Czy tej ekipie starczy jednak sił, by tak wąską kadrą walczyć do czerwca?

– Paradoksalnie nasza kadra składa się z 23 osób, ale z wielu powodów co weekend tracę kilka ważnych „ogniw”, co rzutuje na grę i rezultaty. Zdaję sobie sprawę, że na tym poziomie każdy z chłopaków ma ważne życie zawodowe i prywatne, staram się jednak dostosowywać grafik treningów, by na zajęcia mogli dotrzeć praktycznie wszyscy. Jestem głęboko przekonany, że ta grupa ma Drwęcę zakodowaną w genach i wspólnie jesteśmy w stanie zrobić dla klubu wiele dobrego. Najważniejsze są jednak nie słowa, a czyny. To zawsze powtarzam moim podopiecznym. 

 

(kl) 
fot. archiwum


drwęcy golub-dobrzyń - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się