:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  14°C pochmurno

Trener stanął przed sądem

Interwencje, Trener stanął przed sądem - zdjęcie, fotografia

Za Łukaszem Kierzkowskim, trenerem Drwęcy Golub-Dobrzyń, pierwsza rozprawa przed toruńskim sądem. Szkoleniowiec jest oskarżony o nawoływanie do agresji wobec islamu, ale nie przyznaje się do winy

Sprawa dotyczy sytuacji z ubiegłego roku. Na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu grupa mężczyzn napadła tureckich studentów, przebywających w Polsce w ramach programu „Erasmus”. Jeden z poszkodowanych trafił do szpitala. 

Kierzkowski, wówczas animator młodzieży na orliku w Toruniu, skwitował tę sytuację, pisząc w internecie: „Chłopak trochę cwaniakował, to i zarobił w turban od chłopców z Bydgoskiego. Dla mnie prawidłowa i naturalna reakcja. Czas rozmów z tymi nacjami już się skończył. Tutaj nie pomaga dialog! Tylko przemocą można wyperswadować złe zachowania przybyszów z kraju nad Bosforem”. 

Wypowiedzią Kierzkowskiego zajęła się Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód, która oskarżyła go o publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych i rasowych oraz o publiczne nawoływanie do przemocy, za co grozi do trzech lat więzienia. W ubiegłym tygodniu trener stanął przed toruńskim sądem, a w rozmowie z naszym tygodnikiem tłumaczy motywy niefortunnej wypowiedzi. 

– Nie ukrywam swojego nazwiska i wizerunku, bo jestem niewinny – mówi Kierzkowski. – Na tamten emocjonalny wpis nałożyły się dwa czynniki: ataki terrorystyczne na Zachodzie oraz szeroko pojęta poprawność polityczna w Toruniu. Trudno akceptować nagonkę medialną, nieobiektywne artykuły mówiące o tym, że mieszkańcy Torunia to rasiści. Zadziałałem impulsywnie, napisałem dwa zdania za dużo i jako osoba publiczna, dziś ponoszę konsekwencje tamtego zachowania. 

Łukasz Kierzkowski jest trenerem Drwęcy Golub-Dobrzyń od wiosny tego roku. Wcześniej pracował z toruńską młodzieżą.  

– Myślę, że sprawa mojej wypowiedzi zaszła za daleko, dlatego cieszę się, że mogę wytłumaczyć całą sytuacją – dodaje Kierzkowski. – Nie jest prawdą, że zwolniono mnie z pracy animatora młodzieży na orliku w Toruniu, zostałem jedynie zawieszony w obowiązkach. Jeśli chodzi o Drwęcę, zostałem zatrudniony, bo klub uważał, że mogę pomóc drużynie, a tymczasem w niektórych mediach można było przeczytać, że Drwęca wyciągnęła do mnie rękę. Pracowałem przez 10 lat jako trener, mam dobrą opinię wśród zawodników, rodziców i nie chciałbym przez jeden wpis w internecie być postrzegany jako osoba o skrajnie prawicowych poglądach, bo po prostu taki nie jestem. 

Kolejna rozprawa odbędzie się w połowie października. Kierzkowski twierdzi, że rokowania są dobre.  
 

Tomasz Błaszkiewicz 
fot. archiwum

Trener stanął przed sądem komentarze opinie

  • Kamil - niezalogowany 2017-09-14 12:47:39

    Też bym się tak zachował "oni" czują się bezkarni Nawet policja ich się boi. Jak to mówił mój dziadek Dziadostwo trzeba tępic. Pozdrawiam.

Dodajesz jako: Zaloguj się