:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  21°C rozproszone chmury

Wieś z własną powieścią

Ciekawostki, Wieś własną powieścią - zdjęcie, fotografia

Niewiele jest w Polsce wsi, które mogą poszczycić się „własną” powieścią. A Lisewo taką ma i to wielokrotnie nagradzaną, przetłumaczoną na dziewiętnaście języków, sfilmowaną i służącą za kanwę opery! Mowa o wydanej w 1964 roku powieści Johannesa Bobrowskiego „Młyn Lewina”. Historię tego miejsca przesłał do naszej redakcji Stefan Albrecht

Powieść Bobrowskiego doczekała się dwóch rożnych przekładów na j. polski i wydań w latach 1967 i 1980. Urodzony w Tylży Johannes Bobrowski (1917 – 1965), prozaik, poeta i eseista, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli literatury NRD, akcję swojej najsłynniejszej, napisanej w nietypowej konwencji, powieści umieścił w trójkącie Golub-Wąbrzeźno-Brodnica. Nie miał zresztą innego wyboru, jeśli uwzględnić fakt, iż jest to historia rodzinna, oparta na pozostawionych zapiskach gospodarza Jahnke z Małk. Akcja toczy się „na Ziemi Chełmińskiej, okolicy starej i pobożnej, gdzie, skoro się coś posiada, pieniądze lub cześć, jest się Niemcem i jest się dumnym ze swego pochodzenia, które wszelako z kolei jest polskie, ale to było dawniej, a teraz, dokładniej powiedziawszy w roku 1874, jest się, jako mój dziadek, pobożnym – a więc baptystą ... i się coś posiada: młyn koło Nowego Młyna, przy jednym z małych prawych dopływów Drwęcy, która wciąż płynie krajem polskim, ale między Niemcami a Rosją ...” Od generacji żyją tu Żydzi, Niemcy, Polacy i Cyganie. Częstokroć nie znają nawet swojego pochodzenia.

To właśnie w Lisewie, gdzie „Niemcy zwali się Kaminski, Tomaschewski i Kossakowski, Polacy natomiast Lebrecht i Germann” co zresztą nie było czymś wyjątkowym w tej części Prus, dziadek autora, Johann Bobrowski, bierze w 1874 roku prawo w swoje ręce. Podstępnie otwiera śluzy swojego, wyżej położonego nad Strugą młyna i zmywa nocą prymitywny, jednak efektywny młyn konkurenta – życzliwego ludziom Żyda Lewina. „Taki Żyd … przychodzi z gołą dupą i robi interes!” (zasilające Strugę dopływy zwano w tamtych czasach Lorbach i Mendzinna [sic]).

Rok 1874 nie był, jak mówi autor, szczególnym rokiem. Wraz z proklamowaniem Rzeszy Niemieckiej w 1871 roku problemy socjalne zaczynają jednak coraz częściej przeradzać się w nacjonalne. Dziadek Johann zdaje sobie sprawę ze swojej pozycji i jest pewny, że czyn ujdzie mu przy przychylności niemieckich urzędników sądowych bezkarnie. Tym bardziej, że świadkami są „tylko” Polacy zatrudnieni w jego młynie. Wędrowny bard Weiszmantel i jego towarzysz, Cygan Habedank, roznoszą jednak w swoich pieśniach niedolę Lewina i wskazują na jej sprawcę, budząc tym samym poczucie solidarności u biedniejszej części mieszkańców okolicy.

Stary Johann nie pomylił się jednak w swoich kalkulacjach. Ze względu na brak, zdaniem pruskiego sądu w Wąbrzeźnie, wiarygodnych świadków, został oczyszczony z zarzutów. Lewin pozbawiony środków do życia zmuszony jest wrócić do swoich, za Drwęcę, na rosyjską stronę. Po jego odejściu, mieszkańcy Lisewa, które jest głównym miejscem akcji, zaczynają jednak żałować swojego milczenia i obracają się przeciwko Johannowi.

Wędrowny śpiewak Weiszmantel, ilekroć mu po drodze, wpada na pogawędkę do wikarego Rogalli w Brodnicy. W brodnickiej knajpie „Deutsches Haus” Mosesa Deutscha wysiaduje Habedank, mimo że Brodnica, mająca wówczas około 5400 mieszkańców, jest nudnym miastem „jak mówią to nawet Cyganie.” Targi końskie ciągną się tu zawsze w nieskończoność i Cygan tę odrobinę arszeniku jaką posiada, musi ostrożnie dawkować, tak aby konik i na trzeci dzień świetnie wyglądał. Okoliczni chłopi przychodzą jednak kupować czwartego dnia! A co się taki koń przedtem nawędruje!

Weiszmantel i Habedank, dorabiają w Brodnicy na pogrzebach. Weiszmntel śpiewa „Daj w radości i pokoju opuścić ten padół znoju”, Habedank gra na skrzypcach. Na koniec modlą się wspólnie za tego, który następny umrze. Nawet wikary Rogalla pozdrawia ich jak dobrych znajomych – takich Cyganów!

Bobrowski biorąc pod uwagę historię Niemiec i pisząc ex post, zmienił prawdziwe zakończenie wydarzeń w Lisewie, a wagę przesłania podkreślił przejętym – jako piętnaste zdanie o dziadku – drugim przykazaniem z Księgi Mojżesza: „Winy ojców spadną na potomstwo ich aż do trzeciego i czwartego pokolenia.” W prawdziwym bowiem życiu, Johann, w przeciwieństwie do historii opowiedzianej w książce, przegrał sprawę w sądzie, osadzony został w więzieniu, a po wyjściu zrujnowany wyjechał do Ameryki. W czasach akcji powieści pamiętano widocznie jeszcze o tym, co pisał Fryderyk II Wielki w grudniu 1779 roku interweniując w sprawie dotyczącej też młyna: „Gdy sądy czynią niesprawiedliwość, wyrządzają tym samym więcej szkody, niż przydrożni zbójnicy. Młynarz jest takim samym człowiekiem jak ja.”

Potwierdzenie dalszego istnienia Lewina i jego rodziny w tej okolicy można znaleźć śledząc historię Lisewa: baronowa Kayserlingk odsprzedała w 1896 r. 551 ha w ręce konsorcjum czterech kupców: jedną czwartą majątku nabyła spółka handlowa M. Lewin (Handelsgesellschaft M. Lewin zu Mühle Lissewo) z sąsiedniego Lisewskiego i Handlowego Młyna. W późniejszych zaś czasach miasto Golub kupiło od Lewina 14,24 ha, w tym 2,5 ha stanowił las.

W roku 1973 przedstawiono w Dreźnie po raz pierwszy operę Levins Mühle autorstwa Uda i Ingo Zimmermannów. Operę wielokrotnie wystawiano w Dreźnie i Lipsku, ostatni raz w roku 2000, a przekrój kompozycji z niej nagrano już w 1977 roku na winylową płytę.
Jeszcze parę lat później, w roku 1980, nakręcono na podstawie powieści Bobrowskiego film wyświetlany ostatnio w kwietniu 2016 w Görlitz. W filmie zagrała obok niemieckich, cała plejada polskich aktorów: Włodzimierz Boruński, Iga Cembrzyńska, Józef Nalberczak, Hanna Skarżanka, Kalina Jędrusik, Leon Niemczyk, i inni. W roku 2015 wydano czytaną przez lektora powieść na płycie kompaktowej.

Książka Bobrowskiego jest też obiektem naukowych rozprawek. Tytuł jednej z nich: Hybrydowe strategie w Młynie Lewina Johanna Bobrowskiego (Martin-Luther-Universität Halle-Wittenberg). Nietracącą po dziś dzień na wartości twórczość Bobrowskiego prezentowano ostatnio w czerwcu 2016 w Berlinie.

Jeśli chodzi o samego twórcę, to najlepiej charakteryzuje go wypowiedziane przez niego zdanie:

„Nie pozwolę się anonsować jako Niemiec z wschodniej części kraju, tak samo jak nie zgadzam się na etykietę „Niemiec należący do Zachodu.” Chcę poświęcić się po prostu niemieckiej poezji, a jeśli nie będzie to możliwe, to nauczę się języka polskiego”.

Po wydaniu książki do Bobrowskiego napisała m.in. Hilde Anker z Tel Avivu: „... dech mi zaparło gdy przeczytałam w Zurychu o Pana książce. Dziadek mojego zmarłego męża M. Lewin był właścicielem młyna w Lisewie … Niektórzy twierdzą tu wprawdzie, że pomylił Pan częściowo drogi i szosy, ale cóż to znaczy np. w porównaniu z użytym przez Pana typowymi językiem Prus Zachodnich. A tamtejszego specyficznego zapachu tataraku nie zapomnę nigdy.”

Starego Johanna już nie ma, w Lisewie wszystko się od tamtych czasów zmieniło, potomkowie Lewina żyją w Izraelu, czasy wędrujących Cyganów, bardów i brodnickich targów końskich minęły. Na wschód od Golubia-Dobrzynia, tam gdzie od wieków żyje ludność polska, pozostały nazwy Nowy Młyn, Lisewski Młyn i Handlowy Młyn. 
 

Stefan Albrecht

Wieś z własną powieścią komentarze opinie

  • gość 2017-06-03 11:24:15

    Źródła: Lewin i Cyganka Maria przy młynie. Kadr z filmu „Levins Mühle” (Młyn Lewina) Materiały Towarzystwa J. Bobrowskiego w Berlinie (Johannes-Bobrowski-Gesellschaft e.V.) Powieść „Młyn Lewina” J. Bobrowskiego, wydanie z roku 1967 Strona internetowa Wsi Lisewo Od autora: Prymitywny młyn Lewina był już od początku tzw. młynem handlowym (Handelsmühle). Właściciel młyna skupował wpierw ziarno, mielił i sprzedawał mąkę na własną rękę. Młyn starego Bobrowskiego był „młynem za opłatą” (Mautmühle, Lohnmühle), tzn. zlecający zmielenie otrzymywał mąkę, a za usługę zostawiał młynarzowi część swojego ziarna.

  • gość 2017-06-03 11:27:24

    Powyzsze od autora tekstu, Stefana Albrechta

  • Gość - niezalogowany 2017-06-05 12:32:56

    Super historia, fajnie napisana ..

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ciekawostki, Gmina Golub-Dobrzyń - więcej informacji