Reklama

Ubywa chętnych na mieszkania w mieście

18/03/2022 12:28

Jedenastu chętnych wycofało się z zakupu mieszkań RTBS w Golubiu-Dobrzyniu. Miasto jednak nie odpuszcza i chce wybudować blok. Jest pomysł jak ruszyć z miejsca.

Przypomnijmy. Rypińskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego wraz z Urzędem Miasta Golubia-Dobrzynia od kilku miesięcy zbiera deklaracje chętnych na mieszkania w bloku, jaki planuje się wybudować przy ul. Twardowskiego. Wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. W bloku zaplanowano 24 mieszkania.

– I po kilku spotkaniach zebraliśmy 23 deklaracje od chętnych – mówi Dawid Jarecki, kierownik wydziału komunalnego urzędu miasta. – Niestety kiedy kilka dni temu skontaktowaliśmy się z mieszkańcami w celu ostatecznego potwierdzenia i okazało się, że 11 z nich wycofało się z chęci zakupu.

Reklama

Oferta mieszkaniowa RTBS jest bardzo atrakcyjna. Nowoczesny blok z miejscami parkingowymi. Lokale od kawalerek po dwupokojowe z oddzielną kuchnią. Najczęściej na spotkaniach mieszkańcy pytali o koszty utrzymania. Przedstawiciele RTBS zawsze podawali kwoty jakie płacą najemcy w innych wybudowanych przez nich blokach. Miesięczne opłaty to około 1.000 zł plus media. Podkreślali, że w tym jest już spłata raty kredytu. To idealne rozwiązanie dla tych, którzy nie mają zdolności kredytowej. Tutaj nikt zdolności nie sprawdza, bo to RTBS zaciąga kredyt.

Spotkanie

Reklama

W piątek 4 marca odbyła się narada, co dalej przy wycofaniu się połowy chętnych. Budować czy nie? Uczestniczyli w niej: burmistrz miasta, jego zastępczyni, szef RTBS oraz kilku radnych.

– Musimy mieć podpisane umowy i wpłaty. Minimum 50 procent całości, by ruszyć z miejsca – mówił Wojciech Wiśniewski, prezes zarządu RTBS. – Wtedy staramy się o kredyt.

– Mieszkańcy, którzy zrezygnowali, nie zawsze podawali powody, ale ci którzy je podali, mówili, że nie są w stanie zgromadzić wpłaty partycypacyjnej – podał Dawid Jarecki.

Reklama

Wpłata partycypacyjna to 30 procent wartości mieszkania. Koszt około 50-80 tysięcy złotych, w zależności od powierzchni lokalu. – Boję się, że nawet jak ponownie zorganizujemy spotkania dla mieszkańców i ponownie uzbieramy wymaganą ilość chętnych, to sytuacja się powtórzy, znowu nam się jakaś część wycofa, z różnych powodów. W taki sposób nigdy nie ruszymy z miejsca – powiedział Mariusz Piątkowski, burmistrz Golubia-Dobrzynia.

Starać może się każdy

Zamysłem wybudowania bloku RTBS było danie możliwości posiadania lokalu praktycznie na własność tym mieszkańcom, którzy czekają w kolejne na przydział mieszkania komunalnego, a których nie stać na wzięcie kredytu. Czyli najmniej zamożnym. To RTBS jest kredytobiorcą, a mieszkaniec spłaca kredyt w opłacie czynszowej. Jest właścicielem, może dysponować lokalem, nawet wynająć go komuś innemu. Po 5 latach kredyt można spłacić i wtedy rata z czynszu znika.

Reklama

Początkowo mówiło się, że pierwszeństwo będą miały rodziny o niskich dochodach, padała kwota 1.400 zł na osobę w rodzinie.

– To dość wyśrubowane warunki, ale myśleliśmy, że będzie tylu chętnych, że będziemy musieli punktować rodziny z najniższymi dochodami – wyjaśniał kierownik. – Chciałbym jednak podkreślić, że o te mieszkania może starać się każdy, nawet z dochodem średniej krajowej na osobę. Więc kryteria nie są wyśrubowane. Praktycznie nie ma progu dochodowego.

Dlaczego więc mieszkańcy Golubia-Dobrzynia są sceptyczni wobec mieszkań RTBS?

Reklama

Impuls

– Z naszego doświadczenia wiemy, że w momencie rozpoczęcia budowy zaczyna się zainteresowanie. Nie wiem z czego się to bierze – mówił prezes Wiśniewski. – Ale faktem jest, że gdy wychodzimy z budową z ziemi, ludzie widzą nowy blok i zaczyna się aktywność, mieszkania się rozchodzą.

– To jak przeskoczyć ten problem. Przecież musimy mieć chętnych, by zacząć – postawił pytanie burmistrz Piątkowski.

RTBS zacznie budowę przy 21 deklaracjach. Aktualnie urząd ma 12 pewniaków. Brakuje 9. Jest jedno rozwiązanie, najrozsądniejsze, które doprowadzi do powstania bloku. Jeżeli miasto nie uzbiera w najbliższym czasie wystarczającej ilości deklaracji, to samo może stać się partycypantem pozostałych lokali. Wymagałoby to od miasta wpłaty po 30 procent wartości za każde mieszkanie. Miasto staje się ich właścicielem.

Reklama

– Panie burmistrzu, jeżeli nas na to stać, to ja obiema rękami zagłosuję za wydaniem na to pieniędzy. Uważam, że to będzie najmądrzejsze rozwiązanie – powiedział Franciszek Jagielski, radny z komisji komunalnej świetnie orientujący się w mieszkaniówce miasta.

Burmistrz o tym wie, dlatego kilkukrotnie podczas spotkania prosił radnego o zdanie. – Im dłużej o tym myślę, też mi się tak wydaje. Trzeba przewietrzyć komunalkę – przytaknął Mariusz Piątkowski.

– Co więcej, możemy takim działaniem sprowokować spłatę zadłużeń jakie posiadają najemcy lokali komunalnych. Chcesz mieszkanie w nowym bloku, proszę bardzo, tylko spłać

Reklama

kilkanaście tysięcy zaległego czynszu i masz lokal w nowym bloku z miejscem parkingowym – mówił radny Jagielski.

– Dokładnie. Moim zdaniem musimy dać wybór lokalowy na terenie miasta, by nam rodziny nie uciekały do gmin, gdzie też przecież powstają bloki – zgodził się burmistrz Piątkowski.

Jaka będzie ostateczna decyzja miasta w tej sprawie? Do tematu wrócimy.

Tekst i fot. Aneta Gajdemska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Golub-cgd.pl




Reklama