Przybliżamy historię Henryka Kucińskiego – paraolimpijczyka z Golubia-Dobrzynia. Mimo swojej niepełnosprawności wywalczył wiele złotych medali na ogólnopolskich, międzynarodowych zawadach pływackich. Reprezentował Polskę na paraolimpiadach.
– W jaki sposób stracił Pan rękę i nogę?
– W wieku 13 lat, w czasie zbierania grzybów w okolicy dzisiejszego Osiedla Ruziec ustałem na niewybuch z czasów II wojny światowej. Niestety nie był to niewybuch. Straciłem rękę i nogę. Po rehabilitacji udało mi się skończyć szkołę w Toruniu i Bydgoszczy. Jako technik radiowy rozpocząłem pracę w Bydgoszczy.
– W jaki sposób rozpoczęła się Pana przygoda ze sportem – pływaniem?
– Jeszcze jako uczeń trafiłem do klubu sportowego Start w Bydgoszczy. Ale trenowałem również w Golubiu-Dobrzyniu. Trenował pływanie na okolicznych jeziorach Grodno i Jeziórki oraz w Drwęcy. Na pierwsze zawody trafiłem w 1976 roku. Były to mistrzostwa województwa w Bydgoszczy. Później pojechałem na Mistrzostwa Polski w stylu dowolnym w Zielonej Górze. Największe sukcesy osiągnąłem w latach 80-tych. W 1981 roku po raz pierwszy wyjechałam na zawody za granicę do Monachium. W 1984 roku wziąłem udział w Paraolimpiadzie w Nowym Jorku. Tam udało mi się zdobyć medale indywidualnie i grupowo. W sztafecie wygraliśmy złoto. Nasza reprezentacja zajęła w klasyfikacji generalnej wysokie 9 miejsce. Rok później reprezentowałem Polskę na Mistrzostwach Świata w Fuldzie w Niemczech, gdzie na dystansie 50 metrów zdobyłem złoty medal. Dzięki temu sukcesowi otrzymałem w nagrodę mieszkanie w Bydgoszczy (uśmiech). Mieszkam w nim do dziś. W 1986 roku startował na Mistrzostwach Europy w Paryżu. Tu w sztafecie wywalczyłem złoto, a indywidualnie srebro.
– W jakich konkurencjach Pan startował?
– Pływałem na różnych dystansach w stylach klasycznym, delfinem, zmiennym czy dowolnym. Należy podkreślić, że nasze, tzn paraolimpijczyków wyniki, nie różnią się praktycznie od wyników pełnosprawnych sportowców. Początkowo trenowałem samodzielnie. Musiałem godzić naukę z pływaniem, a później jeszcze z pracą. Dopiero przed wyjazdami międzynarodowymi spotykaliśmy się na zgrupowaniach kadry. Na paraolimpiadę do Nowego Jorku przygotowywał nas trener Marek Sroczyński z Wrocławia. Dyscyplina na takich zgrupowaniach była bardzo duża. Uważam, że basen w Golubiu-Dobrzyniu powinien powstać. Dzięki temu na pewno byśmy wśród naszych uczniów, młodzieży znaleźli przyszłych mistrzów olimpijskich.
– W Pana rodzinie nie tylko Pan był sportowcem?
– Zgadza się. Moja żona Grażyna również startowała w sporcie paraolimpijskim. Brała w Mistrzostwach Świata w lekkiej atletyce w Berlinie w 1984 roku, w konkurencji pchnięcie kula. Nasze dzieci także żyją sportem. Córka Aneta brała udział w biegach na poziomie wojewódzkim. Syn Jan również biega.
– Dziękuję za rozmowę.
rozmawiał i fot.
Szymon Wiśniewski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W artykule jest mowa o 2 dzieci.Jednak fakty są zupełnie inne.Nie pisze się o pierworodnej córce która poszła w zapomnienie
Chciałam się dowiedzieć na jakiej podstawie jest odpowiedz ?Bo w artykule nic nie jest o pierworodnej córce ?I Czemu w zapomnie? Ja przy tacie dorastałam i byłam do końca jego dni i został pochowany w dniu kiedy umieścił ten GOŚĆ komętarz.A jeżeli się nie zna to się po prostu nie wypowiada na czyjś temat.Ja jestem i nie pójdę w nieznane...
Zapomniana córka to tylko upomniala sie o spadek nawet nie raczyla sie odezwac ani do mnie jako brata ani do siostry nie ukrywam ze chcielismy z nia nawiazac kontakt ale jak ona to powiedzisla ze z nami sobie nie zyczy komtaktu i wszystko musi sobie przemyslec
Cześć panowie, mam na imie Monika :). Chętnie poznam normalnego faceta. Nie szukam sponsora, nie interesuje mnie jakie masz zarobki, samochód itp. Przede wszystkim cenię kulturę osobistą i poczucie humoru, wygląd dla mnie to sprawa drugorzędna. Zainteresowanych panów zapraszam do kontaktu.. Numer telefonu i więcej fotek wrzuciłam na swój profil tutaj: http://panieonline.pl/monika090
W artykule jest mowa o 2 dzieci.Jednak fakty są zupełnie inne.Nie pisze się o pierworodnej córce która poszła w zapomnienie
Chciałam się dowiedzieć na jakiej podstawie jest odpowiedz ?Bo w artykule nic nie jest o pierworodnej córce ?I Czemu w zapomnie? Ja przy tacie dorastałam i byłam do końca jego dni i został pochowany w dniu kiedy umieścił ten GOŚĆ komętarz.A jeżeli się nie zna to się po prostu nie wypowiada na czyjś temat.Ja jestem i nie pójdę w nieznane...
Zapomniana córka to tylko upomniala sie o spadek nawet nie raczyla sie odezwac ani do mnie jako brata ani do siostry nie ukrywam ze chcielismy z nia nawiazac kontakt ale jak ona to powiedzisla ze z nami sobie nie zyczy komtaktu i wszystko musi sobie przemyslec