Reklama

Olimpijczyk z Golubia-Dobrzynia

12/07/2017 09:10

Przybliżamy historię Henryka Kucińskiego – paraolimpijczyka z Golubia-Dobrzynia. Mimo swojej niepełnosprawności wywalczył wiele złotych medali na ogólnopolskich, międzynarodowych zawadach pływackich. Reprezentował Polskę na paraolimpiadach.

– W jaki sposób stracił Pan rękę i nogę?

– W wieku 13 lat, w czasie zbierania grzybów w okolicy dzisiejszego Osiedla Ruziec ustałem na niewybuch z czasów II wojny światowej. Niestety nie był to niewybuch. Straciłem rękę i nogę. Po rehabilitacji udało mi się skończyć szkołę w Toruniu i Bydgoszczy. Jako technik radiowy rozpocząłem pracę w Bydgoszczy. 

– W jaki sposób rozpoczęła się Pana przygoda ze sportem – pływaniem?

– Jeszcze jako uczeń trafiłem do klubu sportowego Start w Bydgoszczy. Ale trenowałem również w Golubiu-Dobrzyniu. Trenował pływanie na okolicznych jeziorach Grodno i Jeziórki oraz w Drwęcy. Na pierwsze zawody trafiłem w 1976 roku. Były to mistrzostwa województwa w Bydgoszczy. Później pojechałem na Mistrzostwa Polski w stylu dowolnym w Zielonej Górze.  Największe sukcesy osiągnąłem w latach 80-tych. W 1981 roku po raz pierwszy wyjechałam na zawody za granicę do Monachium. W 1984 roku wziąłem udział w Paraolimpiadzie w Nowym Jorku.  Tam udało mi się zdobyć medale indywidualnie i grupowo. W sztafecie wygraliśmy złoto. Nasza reprezentacja zajęła w klasyfikacji generalnej wysokie 9 miejsce. Rok później reprezentowałem Polskę na Mistrzostwach Świata w Fuldzie w Niemczech, gdzie na dystansie 50 metrów zdobyłem złoty medal. Dzięki temu sukcesowi otrzymałem w nagrodę mieszkanie w Bydgoszczy (uśmiech). Mieszkam w nim do dziś. W 1986 roku startował na Mistrzostwach Europy w Paryżu. Tu w sztafecie wywalczyłem złoto, a indywidualnie srebro. 

Reklama

– W jakich konkurencjach Pan startował?

– Pływałem na różnych dystansach w stylach klasycznym, delfinem, zmiennym czy dowolnym. Należy podkreślić, że nasze, tzn paraolimpijczyków wyniki, nie różnią się praktycznie od wyników pełnosprawnych sportowców. Początkowo trenowałem samodzielnie. Musiałem godzić naukę z pływaniem, a później jeszcze z pracą. Dopiero przed wyjazdami międzynarodowymi spotykaliśmy się na zgrupowaniach kadry. Na paraolimpiadę do Nowego Jorku przygotowywał nas trener Marek Sroczyński z Wrocławia.  Dyscyplina na takich zgrupowaniach była bardzo duża. Uważam, że basen w Golubiu-Dobrzyniu powinien powstać. Dzięki temu na pewno byśmy wśród naszych uczniów, młodzieży znaleźli przyszłych mistrzów olimpijskich. 

Reklama

– W Pana rodzinie nie tylko Pan był sportowcem?

– Zgadza się. Moja żona Grażyna również startowała w sporcie paraolimpijskim. Brała w Mistrzostwach Świata w lekkiej atletyce w Berlinie w 1984 roku, w konkurencji pchnięcie kula. Nasze dzieci także żyją sportem. Córka Aneta brała udział w biegach na poziomie wojewódzkim. Syn Jan również biega. 

– Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał  i fot.
Szymon Wiśniewski

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-07-27 18:56:49

    W artykule jest mowa o 2 dzieci.Jednak fakty są zupełnie inne.Nie pisze się o pierworodnej córce która poszła w zapomnienie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • gość 2021-06-08 20:38:24

    Chciałam się dowiedzieć na jakiej podstawie jest odpowiedz ?Bo w artykule nic nie jest o pierworodnej córce ?I Czemu w zapomnie? Ja przy tacie dorastałam i byłam do końca jego dni i został pochowany w dniu kiedy umieścił ten GOŚĆ komętarz.A jeżeli się nie zna to się po prostu nie wypowiada na czyjś temat.Ja jestem i nie pójdę w nieznane...

    • Zgłoś wpis
  • Bydgoszcz - niezalogowany 2023-11-05 12:57:15

    Zapomniana córka to tylko upomniala sie o spadek nawet nie raczyla sie odezwac ani do mnie jako brata ani do siostry nie ukrywam ze chcielismy z nia nawiazac kontakt ale jak ona to powiedzisla ze z nami sobie nie zyczy komtaktu i wszystko musi sobie przemyslec

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Golub-cgd.pl




Reklama